Wyjazd edukacyjny klas III – Puck | Gimnazjum z Oddziałem Dwujęzycznym im. Piotra Michałowskiego | Kraków

Gimnazjum z Oddziałem Dwujęzycznym im. Piotra Michałowskiego

Wyjazd edukacyjny klas III – Puck

Klasy trzecie pod opieką wychowawców, Pani Renaty Baranowej i Pana Grzegorza Perka, udały się na Wyjazd Edukacyjny  do Harcerskiego Ośrodka Morskiego w Pucku. W dniach 21-27 maja 22 osoby będą zwiedzać atrakcje Trójmiasta i Helu, uczestniczyć w warsztatach żeglarskich i poznawać specyfikę regionu. Nie zabraknie tradycyjnych rozrywek nadmorskich: pluskania w morskiej (patrz: zatokowej) wodzie, sypania się piaskiem, piłki plażowej i stołówkowego jedzenia. Zapraszamy na relację przygotowaną (jak mamy nadzieję) wyłącznie przez uczniów:

Dzień 1 (21 maja) – przejazd Kraków – Gdynia – Puck

Na poczatku bylo slowo i zbiorka na peronie 5. Po podliczeniu uczestnikow wyprawy wsiedlismy. Podroz pociagiem byla zaiste pasjonujaca. Krakersy wlatujace przez okno to tylko niektore z atrakcji. Po dojechaniu do Gdyni okazalo sie, ze nikt nie zostal w pociagu (niestety).  Wtedy jeszcze nie wiedzielismy,  ze nastepnego dnia pojedziemy bardziej kosmicznym autokarem. Po obiedzie spacer uswiadomil nam czym jest morze.  Niektorzy kupili sobie 20 litrow pepsi, a inni nie. Ci co nie kupili napojow bogatych w kofeine zasneli szybciej niz reszta uczestnikow. 

Snilam o morzu i o lwach.

Dzień 2 (22 maja) – wycieczka do Gdańska

Usłyszałam budzik, który wyraźnie domagał się abym wstała. Uchwyciłam sceniczne szepty że zostało 10 minut do śniadania. Wyskoczyłam z łóżka jak… (?) szybko. Zgadnijcie czemu tam wróciłam. Była godzina za wcześnie. 

Kadedra i koncert organów w Gdańsku Oliwie podobał mi się bardziej niż kanapka z twarogiem na śniadanie. W naszym VIPowskim autokarze przemierzaliśmy drogę do  Gdańska Głównego czując się jak w rakiecie. Zaskoczona kościołem Mariackim i Żurawiem zjadłam dwie gałki lodów na ulicy Długiej (nie powiem gdzie dokładniej bo audycja nie zawiera lokowania produktu). Potem wróciliśmy na obiad. Poczułam pragnienie wyjścia na zewnątrz, lecz zostało mi to zabronione. Na warsztatach żeglarskich dowiedziałam się, że w kole ratunkowym zmieszczą się dwie osoby lub jedna gruba. Podczas spacerku zostaliśmy wypuszczeni na zewnątrz, więc biegałam jak szalona z aparatem i robiłam zdjęcia wszystkiemu co się rusza. Zachowywałyśmy się z koleżankami jakbyśmy nigdy nie widziały morza.

Ciężko mi stwierdzić jak ten dzień wyglądał z obiektywnej perspektywy.

Dzień 3 (23 maja) – wycieczka na Hel

Dzis obudzilam sie o normalnej porze i poszlam na sniadanie,  gdzie tym razem nie bylo twarogu. Pan przewodnik opowiedzial nam krotko o Pucku i zaślubinach Polski z morzem. Szybko przemiescilismy sie na Hel(l) gdzie wystrzelilosmy pocisk z podobno zabytkowej armaty. Gdzies na tej mierzeji weszlismy na statek wycieczkowy gdzie jakis pan dawal nam cukierki twierdzac, ze to lek na chorobe morska, ale ja nie wzielam bo mama mowila mi zeby nie brac slodyczy od nieznajomych. W jakiejs morskiej miejscowosci mielismy czas wolny,  gdzie pan przewodnik reklamowal nam restauracje “Maszoperia” (ta audycja zawiera lokowanie produktu). Ksiezniczka Jurata przywitala nas bardzo pogodnie w swoim krolestwie, gdzie znajduje sie bardzo symetryczne molo. Po powrocie do osrodka zjedlismy pieczarkowa z ziemniakami i kotlet z ziemniakami. Na plazy nieliczni grali w siatke a reszta nie. Na kociec dziewczyny i Baro poszli do sklepu,  a chlopcy i Ola do osrodka. Ci co poszli na zakupy poczuli mistyczna atmosfere nadmorskiego rynku. Na zwienczenie dnia kilka osob zamowilo pizze.

Dzień 4 (24 maja) – wycieczka do Rzucewa i żeglarstwo w zatoce puckiej

Dziś wstałyśmy z koleżankami nadzwyczaj wcześnie, by złożyć życzenia imieninowe naszej kochanej przyjaciółce [Zuzannie S-Ż]. Później wyruszyliśmy wszyscy w 5-kilometrową pieszą podróż na jak to zostało nazwane wcześniej “Wielki Festyn Łowców Fok”.  Lekko sprecyzowało się to na miejscu, gdzie cosplayowy pan kazał nam jak rzucać oszczepem w tarcze z siana. Mnie się podobało [Bałtycki Festiwal Nauki – “panem” był pracownik Muzeum Archeologicznego w Gdańsku]. Po powrocie była pomidorowa, natomiast po obiedzie żeglowaliśmy. Ta koleżanka od życzeń zmiażdżyła sobie palec, więc wszyscy poszliśmy na wycieczkę do szpitala. Tam okazało się że inna koleżanka ma kleszcza, którego wyciągnięto. Po prześwietleniu palca tej pierwszej okazało się że wszystko jest w porządku. Dzięki temu obie mogą dalej żyć. Wieczorem był spacerek, a potem lulu spać.

Dzień 5 (25 maja) – wycieczka do Gdyni

Rano na śniadaniu był świetny chleb. A po śniadaniu pojechaliśmy niezmiernie zatłoczonym pociągiem do Gdyni. W zwiedzaniu O.R.P. Błyskawicy najbardziej podobały mi się te rury przez które się mówi. W akwarium Gdyńskim zaciekawił mnie nieruchomy żółw (zastygł w ciekawej pozycji) a także piękne, skrzydlice i rekinki marmurkowe. Powrót pociągiem był wygodny, chociaż na jednej stacji postój zdawał się niepokojąco długi [całe 10 minut!]. Potem klasycznie obiad, rekreacja przy/na plaży, lecz zamiast kolacji piekliśmy kiełbaski przy ognisku.

Dzień 6 (26 maja) wycieczka do Gdańska i przejazd Gdynia – Kraków

Po przebudzeniu i wyniesieniu ogromnego pająka na zewnątrz rozpoczęłam pakowanie. Gdy ten proces się zakończył, po śniadaniu poszliśmy na plażę.  Autokar zawiózł nas do Gdańska, gdzie zwiedziliśmy Teatr Szekspirowski. Co ciekawe przepisy nakazują żelazną kurtynę od 600 miejsc więc teatr ten posiada ich 599. Kolejną ciekawostką jest chowanie przez obsługę poduszek w przed przyjazdem architekta (ma on do nich sceptyczne podejście). W przerwie między atrakcjami jedliśmy pyszną pizzę [Gdańsk – La Sicilia]. W Muzeum II Wojny Światowej podobało mi się bardzo, pomijając lekki niedobór czasu przeznaczonego na zwiedzanie [tylko 2 godziny]. Teraz jedziemy pociągiem, moje koleżanki śpią a ja piszę. Zbliża się koniec prawdopodobnie ostatniego wyjazdu w tym składzie.

Dzień 7 (27 maja) – przyjazd do Krakowa

Przyjechaliśmy punktualnie o 6.36 pokonując 716 km. Przywieźliśmy, zgodnie z planem jedną osobę mniej – 21 uczniów i porównywalną do wyjściowej liczbę wychowawców. Już o 6.44 wszyscy uczniowie znaleźli się w ramionach właściwych rodziców – to nowy i bardzo trudny do pobicia rekord.

Tekst opracowały wspólnie Zuzanna Schoen-Żmijanka, Maja Chyla, Julia Musiałek i Julia Krakowiak. Grzegorz Perek poprawiał co większe błędy, pozwalał sobie na komentarze [.] oraz stworzył wstęp i podsumowanie.

Zdjęcia to głównie dzieło Grzegorz Perka przy wsparciu Zuzanny Schoen-Żmijanki i Gabrieli Kucko. Przesłane filmiki przekraczają dopuszczalną wielkość więc nie zostały opublikowane. Oczywiście czekamy na obiecane zdjęcia (“mam fajne zdjęcia, coś Panu wyślę” x 10 osób).

Grzegorz Perek

Nauczyciel tej szkoły, pracuję tu już baaardzo długo...

Gimnazjum z Oddziałem Dwujęzycznym im. Piotra Michałowskiego w Krakowie

ul. Piotra Michałowskiego 10
31-126 Kraków
Zobacz numer telefonu
e-mail:
gimnazjum@tssp.krakow.pl
szkolapodstawowa@tssp.krakow.pl
liceum@tssp.krakow.pl
zarzad@tssp.krakow.pl

Numer konta bankowego
Krakowski Bank Spółdzielczy
33 85910007 0021 0053 1807 0001
    
Inspektor Ochrony Danych Osobowych: Julia Szablowska
ochronadanych@tssp.krakow.pl

Galeria